Ogarnąć teksty, część 3

Czy zdarzyło Ci się kiedyś kupić książkę, której czytanie było istną męką dla oczu? No raczej. Takie rzeczy się zdarzają, gdy zapomni się o jednej z najważniejszych zasad w składzie tekstu – czytelności. Dzisiaj więc podstawy dbania o to, co przyjemne dla oka, a co nie. Jak zwykle w 3 punktach.

1. Marginesy

Wśród zasad, które powinien znać absolutnie każdy, na pierwszym miejscu zdecydowanie postawiłabym zadbanie o marginesy, czyli o odległości między brzegiem strony a tekstem.

Wyobraź sobie kartkę A4, zadrukowaną w całości, od brzegu do brzegu, powiedzmy 12-punktową wielkością standardowego Times New Roman’a. Czy przeczytanie tekstu byłoby wygodne? Teraz wyobraź sobie jeszcze kolejne 15 takich samych kartek zszytych w książkę – teksty, które znalazły się w samym środku, pomiędzy 2 rozłożonymi stronami się poucinały o kilka liter. Złoty medal dla tych, którym to nie przeszkadza. Większość z nas widząc coś takiego raczej darowałaby sobie czytanie.

Nie ma żadnej magicznej reguły, która idealnie wyliczyłaby wielkości marginesów. Faktem jest jednak, że są potrzebne. Zarówno pod względem wygody czytania, jak i trzymania kartki, książki czy urządzenia z tekstem. Jeśli przesuwasz kciuk, żeby odsłonić kawałek tekstu, to nie koniecznie dobry znak.

PS. Jeśli chcesz się efektywniej uczyć ze swoich notatek, to nie oszczędzaj na tuszu w drukarce i nie zmniejszaj marginesów do minimum – standardowy margines w Wordzie nie bez powodu jest taki jaki jest 😉

2. Interlinia

Brzmi trochę jak nazwa filmu science-fiction o robotach atakujących telefony (tak przynajmniej mi się to skojarzyło, kiedy pierwszy raz usłyszałam tą nazwę – ale to było dawno temu). W rzeczywistości interlinia to po prostu odstęp między linijkami tekstu.

Dobrze ustawiona interlinia daje +10 do czytelności (taki suchar!). Żeby zrozumieć o co chodzi już ponownie służę przykładem.
Weźmy ponownie te 15 kartek z poprzedniego punktu, tym razem z dobrymi marginesami. Teraz każdą linijkę z tekstem przysuniemy bliżej do następnej tak bardzo, że teksty stykają się na wszystkich bardziej wystających literkach (np. literka j styka się na dole z czubkiem literki k). W efekcie tekst nam się zlał w szarą nieczytelną masę. Z kolei jeśli zaczniemy odsuwać od siebie linijki to w którymś momencie przestaniemy odbierać całość jako jeden tekst, a bardziej będzie nam się wydawało, że każda linijka to zupełnie odrębne zdanie. I tak źle i tak niedobrze.

Dla dobrego grafika ustawienie odpowiedniej interlinii nie stanowi kłopotu, jednak dla laika to może być dramat. Dlatego rada ode mnie: jeśli korzystasz z Worda i przygotowujesz tekst, który ma być wydrukowany (np. podanie), zmień w ustawieniach interlinię na półtora-wierszową. A profesjonalny skład tekstu zostaw profesjonaliście 😉

3. Kerning

Kerning w rzeczy samej jest dosyć podobny do interlinii, z tą zmianą, że zamiast odległości między liniami tekstu, dotyczy odległości między samymi literkami i innymi znakami w tekście. O tym, jak ciężka to sztuka można przekonać się na własnej skórze tutaj.

Po polsku kerning określa się jako światło międzyliterowe. Zwykle jest to działka osoby, która zaprojektowała dany font, i niewiele możemy w tym temacie zmienić. Jednak graficy znają kilka sztuczek, żeby poprawić kerning w tych fontach, w których nie wszystko wygląda dobrze. Szczególnie jeśli tekst ma być wyjustowany.

Dobrze ustawiony kerning ktoś kiedyś wytłumaczył mi tak: To jest tak, że bierzesz tekst i odsuwasz go od oka coraz dalej, aż się linijki zlewają w paski. Jeśli jest to czarny tekst na białym papierze, to paski powinny być jednolicie szare, i nigdzie nie powinny się robić jaśniejsze lub ciemniejsze miejsca w tych paskach. Ani tym bardziej dziury.

To by było na tyle! Za tydzień ostatni wpis z tekstami i jedziemy z innymi tematami 🙂

Meta