O tym jak to Magenta pracy szukała + mały poradnik poszukiwacza roboty

Podobno mówi się, że brakuje pracy w naszym pięknym kraju. A jeśli już jakaś się znajdzie, to szansa, że się ją dostanie jest raczej marna. Trzeba więc złapać się złotej zasady pt. WYRÓŻNIJ SIĘ. Szczególnie jeśli szuka się pracy w branży kreatywnej.

1. CV to podstawa

Zapomnij o CV napisanym zwyczajnie w Wordzie, bądź też wygenerowanym przez jakiś darmowy CV-Kreator. Jak chcesz się wyróżnić, to i ten mały kawałek papieru musi rzucić się w oczy. Najlepiej żeby odzwierciedlał to, w czym czujesz się dobrze – żeby już sam wygląd mówił coś o Tobie, np. jeśli jesteś fotografem – zrób sobie zajebiste zdjęcie i to takie naprawdę odjechane. Podaj też do siebie kontakt i linki do portfolio online.

Ja zrobiłam CV, jak na ilustratora przystało, ręczne. Pisane prostym językiem, pełne żartów i rysunków. Dodatkowo złożyłam je elegancko w równą kopertę.

Wyróżniało się na pewno. Chociaż mam teraz wrażenie, że nieco przesadziłam.

2. Portfolio najbardziej pożądane

Radzono mi zawsze, że warto mieć ze sobą portfolio w wersji drukowanej. To prawda – warto. Mała książeczka, której złożenie zajmie niewiele czasu powinna trafić do tych firm, do których najbardziej chcesz się dostać. Osobiście uważam, że jedna sztuka to zdecydowanie za mało. Warto mieć kilka, aby nie czekać na zwrot, czy też przyglądać się jak ktoś zajmujący się rekrutacją ogląda z grymasem na szybko, bo zaraz chcesz ową książeczkę zabrać i lecieć dalej. No to przecież bez sensu.

Pamiętaj: Im więcej czasu ktoś będzie miał na obejrzenie Twoich prac, tym większe szanse, że wypatrzy coś, czego właśnie szuka.

Moje podejście: Książeczka w formacie A5, współgrająca graficznie z CV, z nietypową okładką. Na kilka sztuk CV – jeden egzemplarz portfolio.

3. Oko w oko ze strachem

Weź głęboki oddech i rusz na podbój świata. Nie wysyłaj CV mailowo czy tradycyjną pocztą. Osobista wizyta zawsze jest lepsza. Nie bój się. Wejdź z uśmiechem, powiedz, że rozglądasz się za pracą i zapytaj czy możesz zostawić CV. Nie naciskaj i nie sprawiaj wrażenia desperata, a na pewno nie spotkasz się z odmową 🙂

Mała rada: Zaplanuj sobie wcześniej miejsca, które chcesz odwiedzić i zaznacz na mapie wszystkie adresy. Poświęć kilka dni, aby móc zajść osobiście do każdego z nich. Jeśli minęło trochę czasu i nikt się nie zgłosił – zadzwoń i się przypomnij. Każdemu się przecież zdarza, że wypadnie coś ważnego z głowy.

Po co to wszystko piszę? Sama niewiem. Czuję w sobie wewnętrzną chęć dzielenia się swoją wiedzą z innymi. Nieraz zdarzało mi się pomagać ludziom w różnych sytuacjach – i prawdę mówiąc, zawsze cieszyłam się, kiedy potrafiłam rozwiązać jakiś problem. W tym przypadku jest podobnie, praca (a nawet prace) się znalazła i to bardzo sympatyczna, ale na razie nie będę zdradzać szczegółów 🙂 Grunt, że trafiłam tam, gdzie najbardziej chciałam i robię to, co najbardziej lubię. Udało się – więc życzę też tego samego Wam i mocno trzymam kciuki!

Meta

  • Anonimowy

    Miło, że się dzielisz.
    Aktualnie zabieram się za zmianę pracy i też myślę, jak tu odgruzować, unowocześnić swoje CV i zrobić fajne portfolio. Twoje pomysły nie są dla mnie nowe (myślałem podobnie), ale fajnie wyglądają i na pewno mogą dać dużą przewagę. Trzeba się również liczyć z tym, że inni mogą zrobić także coś niecodziennego, więc byle "broszurka" nie wystarczy;-)

    Pozdrawiam i życzę powodzenia w pracy:-)

    Cancel-sky

    P.S. Pokażesz więcej fotek, jak Twoje portfolio wygląda w środku? Ciekaw jestem oprawy:-)

    • No cóż, pomysły na zupełnie innowacyjne projekty zostawiam sobie do pracy. To co zrobiłam wystarczyło w zupełności, żeby coś znaleźć 🙂
      A wnętrze, hmm.. postaram się znaleźć jakieś zdjęcie, ale generalnie nie było to nic szczególnego – dużo zdjęć, wizualek i krótkie podpisy, bez udziwnień 🙂

  • Makal

    Wpis spoko, ale bym podyskutował trochę.

    1. Osobiście nie jestem zwolennikiem "udziwniania" CV. Piszę "udziwniania" ponieważ jakbym ja miał firmę, np. agencję kreatywną, wywiesił ogłoszenie, że szukam grafika/ilustratora i miał dostać stos takich CV to bym sobie włosy z głowy powyrywał z nerwów 🙂 Dlaczego? W CV chcę widzieć czarno na białym, szybko i klarownie, co dana osoba potrafi, gdzie się uczyła, jakie są jej zainteresowania itp. Jeśli dostaje masę CV, gdzie każde jest inne i zawiera informacje w innym miejscu na kartce to bym chyba po prostu pobladł ^^ Aczkolwiek to pewnie kwestia indywidualna – może niektórzy lubią takie rzeczy.

    2. Odwiedzanie firm osobiście jest spoko dopóki mieszka się w miejscu, gdzie jest ich sporo i z "jakością" tych firm też jest nieźle. Jeśli mierze wysoko to wiadomo, że rozrzut jest b. duży (międzymiastowy/międzynarodowy), a co za tym idzie w grę w chodzą tylko i wyłącznie maile.

    3. Odnosząc się jeszcze do CV to powiem, że to właśnie portfolio powinno być tym "oryginalnym" miejscem, przy którym grafik powinien posiedzieć. To w tym miejscu prezentujemy to, co w nas najbardziej wartościowe – umiejętności praktyczne, czyli prace. To czy je drukować, to już zależy właśnie, czy będziemy firmy odwiedzać osobiście. Choć ja parę razy przyszedłem ze swoim laptopem i z miejsca pokazywałem nawet nie przygotowane do prezentacji grafiki – i dopóki one robiły wrażenie (same w sobie) to także się sprawdzało.

    4. A co do stresu… Nie wiem ja osobiście przy jakiejkolwiek rozmowie o zlecenie, umowę o pracę takiego nie odczuwam – może jestem nieczuły czy coś 😉 Szczerze to bardzo lubię spotkania w cztery oczy z ludźmi dużo bardziej niż rozmowy mailowe czy przez telefon, ale wiadomo, to kwestia indywidualna.

    Ostatecznie rzecz ujmując wierzę w to, że dobry grafik znajdzie sobie dobrą pracę 🙂

    • Anonimowy

      Ad.1. Dlatego do "udziwnionego" CV dołącza się zazwyczaj "zwykłe" CV, czarno na białym, co i jak, żeby bez rwania włosów można było kogoś ocenić, czy się nadaje:-)

      Ad.2. Bywa, że w ogóle Cię do jakiejś firmy nie wpuszczą i trzeba będzie (jeśli zechcesz) zostawić dokumenty u ciecia/ochroniarza, więc możesz nawet nie mieć szansy, żeby Cię któryś z pracodawców na własne oczy zobaczył i chwilę porozmawiał.

      Ad.3. Zgadza się. Z tym, że na lapku to można pokazywać strony www i grafiki przeznaczone do wyświetlania w necie. Jak jesteś DTPowcem, to lepsze wrażenie robią "namacalne artefakty" 🙂 Albo chociaż właśnie jedna publikacja, w której zbierze się swój dorobek i to ta publikacja będzie robić wrażenie:-)

      Ad.4. Stres może nie, ale jakieś wyczuwalne napięcie. Mi najczęściej mija ono w ciągu pierwszej minuty, jeżeli czuję, że po drugiej stronie jest ktoś, kto też ma do tego normalne podejście i nie traktuje tego spotkania, jak mojego uniżonego wystąpienia przed "królem" – jeśli by tak było, to od razu bym wiedział, że wcale jednak nie chcę tu pracować:-)

      Cancel-sky

    • Miło, że masz tyle do przedyskutowania 🙂 Już zabieram się do odpisywania.

      Ad.1. Myślę, że jest to kwestia raczej indywidualna w Twoim przypadku. Gdybym to ja szukała pracowników wolałabym, żeby ich CV zdecydowanie wyróżniało się na tle pozostałych. Co do dodawania "zwykłego" CV do "udziwnionego", jak to zasugerował Cancel-sky, to może miec sens, ale nie zapominajmy, że mimo wszystko każde CV się różni od reszty – to w jakim jest stylu zrobione determinuje jedynie to jakiego typu firma się odezwie w sprawie rozmowy o pracę. Gdy zależy mi głownie na pracy jako ilustrator – zrobienie CV w stylu "graphic designer bauhaus supergrid layout edition", zainteresowałoby raczej pracodawców szukających typowego projektanta, niż osobę, która umie i lubi tworzyć ilustracje.

      Ad.2. Tu masz rację, jednak osoba świeżo po studiach ma raczej marne szanse do dostania się do firmy zagranicznej (chyba że jest w jakiś sposób już znana za granicą – np. wiele wyróżnień na stronach serwowanych Behance). Poza tym, nie każdy przecież chce pracować w innym miejscu niż mieszka. Owszem – nie wykluczam, że to byłoby niezwykle ciekawe pracować za granicą, ale do tego potrzebowałabym nieco większej puli pieniędzy na start – zarówno w kwestii przygotowania CV i portfolio, jak i przeprowadzki i odnalezienia się prywatnie w nowym miejscu. Więc, jak to się mówi – "małymi krokami do celu" – lepiej sukcesywnie podnosić sobie poprzeczkę i ją przeskakiwać, niż na wstępie ustawić za wysoko i przegrać na początku w wyścigu o pracę. 🙂
      Cancel-sky: Też nieraz zdarzało mi się zostawić CV i portfolio u ciecia, ale wcale nie oznaczało to, że nikt go nawet potem nie obejrzał (np. pojawił się like na moim fanpage'u od osoby zatrudnionej w tamtym miejscu).

      Ad.3. W przypadku grafika od www to nawet zrobiłabym tak, że na odwrocie CV dała kod QR otwierający portfolio online – to zrobi wrażenie, że dany człowiek ogarnia internety 😉 Sposób prezentacji portfolio to kwestia dosyć indywidualna. Warto wczuć się w rolę handlowca i pogłówkować, jak to zrobić, żeby "siebie" sprzedać i dobrze na tym wyjść. Ja zrobiłam to tak i się sprawdziło, więc mogę z czystym sumieniem polecić takie podejście 🙂

      Ad.4. Szczerze mówiąc, to przy jeżdżeniu po agencjach stresu nie było – no chyba, że nie mogłam znaleźć adresu 😉 A przy rozmowach o pracę zawsze martwię się bardziej o swój wygląd niz o samą gadkę, bo jak na ironię – moja pewność siebie jest w dosyć dużym stopniu uzależniona od tego, czy czuję, że dobrze wyglądam – ot takie bardzo kobiece podejście 🙂

      Pozdrawiam i dziękuję za komentarze!

      PS. I mam nadzieję kochani, że nie obrazicie się na mnie za to późne odpisywanie, w ferworze pracy najzwyczajniej w świecie zapomniałam o blogu, za co serdecznie przepraszam 🙂 To się więcej nie powtórzy!

    • Anonimowy

      Foch!
      A co^^…

      Cancel-sky

  • Strasznie fajne CV! Fajny pomysł się napewno liczy 🙂