Nie jestem politykiem…

… i na polityce się nie znam. Jestem jednak osobą wrażliwą na cudzą krzywdę i jak widzę to, co się dzieje na Ukrainie, to aż mnie skręca.

Człowiek.

Chciałabym pomóc, ale nie wiem jak. To nie jest prosta sprawa. Pamiętam jeszcze czasy pomarańczowej rewolucji, która miała właśnie dać to, o co znowu walczą obywatele Ukrainy. Pamiętam też sytuację, kiedy jechałam pociągiem w moim pomarańczowym szaliku w przedziale z kilkoma biznesmenami, którzy na jego widok wszczęli dyskusję, czy w ogóle wiem o co chodzi i naśmiewali się pod nosem z całej sprawy. Wtedy rewolucja przebiegała spokojnie – przynajmniej w porównaniu z tym, co dzieje się teraz.

Kiedy naród walczy o wolność, to zawsze jest słuszna sprawa.

Ja. Ot taki sobie grafik. Co ja mogę wiedzieć o ich problemach? U nas przecież zajmujemy się innymi sprawami. Siedzimy wszyscy i patrzymy w ten świecący ekran, potem idziemy do pracy i robimy to, co umiemy. Ja rysuję, projektuję, ktoś inny piecze bułki w piekarni, jeszcze ktoś inny uczy matematyki, itd. itd. Każdy z nas może robić na co tylko ma ochotę i mówić co tylko zechce.

Niestety tam nie ma tak dobrze. Tam jest bardzo źle.

Chciałabym, żeby tam też było przynajmniej jak u nas, bo wiadomo, że zawsze może być jeszcze lepiej. Chciałabym, aby tam też powstał taki ustrój, w którym każdy będzie wolny. Żeby tam też ktoś mógł prowadzić bloga o czymkolwiek chce. Żeby tam też doszło do momentu, w którym najgorszy problem to będzie walka z reklamami w miastach, a nie ze świetnie wyszkoloną milicją. Życzę im tego z całego serca.

Tematy zastępcze.

Tego akurat mamy pod dostatkiem. Czy to zupełnie bezsensowna dyskusja o gender, w którą włączyło się nawet moje rodzinne miasteczko, czy problemy na drogach, czy skandale gwiazdek show-biznesu, czy też igrzyska olimpijskie w Sochi. Nie chcemy patrzeć na Ukrainę, szukamy czegoś milszego, co nas nie zaboli. Jesteśmy wszyscy egoistami i z jednej strony to dobrze, ale jest pewna subtelna różnica między zdrowym egoizmem a lenistwem i totalnym olewaniem spraw.

Ja więc robię, co mogę. Piszę o tym. Podaję informację dalej. Kochani! Ukraina to przecież nasi sąsiedzi. Gdyby Twój sąsiad terroryzował swoją rodzinę, to siedziałbyś z założonymi rękoma i tylko biernie słuchał?

Meta