Jak się zabrać za własny branding?

Mój własny branding… Moja własna identyfikacja wizualna… Brr… Brzmi strasznie. Dla mnie też tak kiedyś brzmiało. Póki nie zdałam sobie w końcu sprawy z tego, dlaczego tak jest (a właściwie – było). Sprawa na ogół oczywista – chcę przedstawić siebie i zdobyć jak najwięcej klientów. Ale wszystko po kolei.

Niektórzy pewnie pamiętają, niektórzy nie, że moja przygoda z brandingiem zaczęła się od koloru pomarańczowego. Magenta i pomarańcz? Tak, serio. Trzy pomarańczowe kółka migające na przemian. Później było jeszcze gorzej, bo postawiłam na dizajn rodem z horrorów (do pomarańczy dołączyła czerwień i plamy podobnych odcieniach). Na szczęście trwało to dosyć krótko i wróciłam do samych kółek. Uf. Spokój trwał chwilę, bo za jakiś czas znowu wprowadzałam zmiany. Zmiany, zmiany, cały czas zmiany. Brzmi znajomo?

No nie dziwię się. My graficy mamy tą przypadłość, że sami sobie krytykujemy własne pomysły i dostrzegamy problemy tam, gdzie przeciętny człowiek ich nie widzi. To bardzo dobra przypadłość, ale nie kiedy trzeba się zabrać za swój własny branding. Bo podstawową misją dobrego brandingu jest to, że ma się po prostu wbić w łeb i trwać tam jak najdłużej. I zmienianie go co pół roku lub częściej do niczego dobrego nie doprowadzi.

Podoba mi się to – wykorzystam to. Już, teraz, zaraz! A po chwili od wprowadzenia planu w życie okazuje się, że jednak to taki super pomysł nie był. Albo po prostu nam się już coś znudziło. I znowu coś zmieniamy, poprawiamy, udoskonalamy. Cały czas jest coś źle. Dlaczego? Ja wiem dlaczego.

Bo zabieramy się do tego wszyscy od dupy strony.*

*Ja też tak robiłam, spoko.

Jak wygląda praca nad brandingiem dla kogoś? Najpierw dokładny reserach – potem praca. Zbadanie jak wygląda konkurencja, co oferuje dany klient, co lubi, a czego nie, jakich ludzi chce do siebie przyciągnąć i jak można to najefektywniej zrobić – no po prostu podstawy! Na tej bazie danych dopiero można zacząć spokojnie pracę. Masz wytyczne – działasz. Dlatego też robienie projektów NA ZARAZ przyprawia Cię o mdłości, bo nie masz czasu tego spokojnie przemyśleć.

Wyobraź sobie najgorszego klienta na świecie. Takiego który będzie marudził 24/7, w kółko zmieniał zdanie, nawet jeśli przy wcześniejszym spotkaniu mówił, że już jest ok. Takiego, który 100 razy poprawia każdą pierdółkę. W końcu masz go dosyć. Zaczynasz robić na odwal, żeby po prostu się odczepił. Nie zadowolisz go, bo on sam nie wie czego chce. 

Nieprzyjemny widok, prawda? Brzmi przeraźliwie znajomo. Sęk w tym, że takie podejście to właśnie Twoje podejście do sprawy własnej identyfikacji. A może się mylę, bo czytasz ten tekst zupełnie z czystej ciekawości?

No dobrze, ale przecież Ty bardzo dobrze to wszystko wiesz. Masz smykałkę do dizajnu. Kochasz wszystko, co nowe. Masz swój styl. Umiesz się dopasować do każdego klienta (jak pięknie to brzmi – jakbyś był płynem, co dopasowuje się do każdego naczynia). Problem w tym, że myślisz o klientach bardziej niż o sobie.

Na szczęście mam dla Ciebie banalne rozwiązanie. Genialne w swej prostocie. Jasne i przejrzyste. Gotów?

Pomyśl o sobie jako swoim idealnym kliencie i dla niego zrób projekt.

Pszsz! Mind blown! Twój idealny klient kocha dokładnie to samo co Ty, chce dokładnie tego samego co Ty, pragnie zdobywać właśnie takich klientów, jakich Ty chcesz zdobywać. I zgłasza się do Ciebie z prośbą o full pakiet, bo dobrze wie, że tylko Ty zrobisz mu dokładnie to, czego potrzebuje. Będzie się zgadzał na wszystko, bo nikt lepiej nie spełni jego oczekiwań.

Gwarantuję Ci, że z takim podejściem stworzysz projekt, którego nie będziesz chciał w kółko zmieniać. Jeśli się do niego dobrze przyłożysz (a wiem, że tak będzie – w końcu to twój idealny klient, a takiego nie zadowolić to hańba) to stworzysz coś, co będzie działać dłużej niż bateria Duracell. Kto wie, może kiedyś nawet trafisz na okładkę jakiegoś zajebistego podręcznika dla grafików, albo lepiej – sam ją zaprojektujesz 😉

Uśmiechasz się, wiem. To bardzo dobrze. Twój wybitny umysł właśnie zdał sobie sprawę ze swojej genialności. Już kombinuje, już wytycza pierwsze kroki do osiągnięcia celu. Do dzieła! Rób research. Pomyśl co lubisz robić, co potrafisz zaprojektować, jakiego typu zlecenia chciałbyś najbardziej robić i od jakich klientów i notuj absolutnie każdą myśl. Opisz samego siebie i swoje oczekiwania. Będziesz dobrze wiedział co z tym zrobić, w końcu to bardzo dobrze umiesz.

I wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze?
Cała magia się zacznie dopiero kiedy ten projekt skończysz i wprowadzisz w życie.

Meta