Jak działa cebula?

Cebula – takie warzywo. Nudne trochę,  bo pod każdą warstwą ma to samo. Nie zaskakuje żadną nietypową pestką w środku, czy inna fanaberią. Cebula jest zwyczajna. Smak ma dosyć ciekawy, jednak na tyle intensywny, że w nadmiarze potrafi przyćmić smak potrawy. Choć i to nieraz smakuje dobrze. Wyjątkowo słodko. Lubię cebulę. Taką cebulę. Nie tą, którą określa się przeciętnego polaka. Tej wolałabym nigdy nie poznać, ale niestety…

Kilka dni temu miały miejsce obrony dyplomów na ASP w Gdańsku. Specjalnie postarałam się o urlop w pracy, żeby móc chociaż w części z nich uczestniczyć. Wielu moich znajomych się wtedy broniło, a ja trzymałam za nich kciuki, chociaż po jakości ich pracy dobrze wiedziałam, że to nie ma szans się nie udać.

Uśmiechnęłam się wczoraj miło do siebie, kiedy zrobiłam sobie przerwę w poprawianiu jakiegoś szybkiego zlecenia i wskoczyłam na Behance’a pooglądać raz jeszcze wszystkie te fantastyczne prace. Kurde, też chcę coś takiego dobrego zrobić, ale wciągnęłam się w pracę. – pomyślałam. Dawno nie robiłam nic aż tak kreatywnego i skomplikowanego. Zarabianie na życie po studiach to niestety w większości robienie byleczego, i ta bylejakość zrobionych rzeczy jest zwykle efektem wprowadzania korekt i uwag od klienta. Dziś w pracy powiększałam logo, które i tak już było duże. Teraz jest nieprzyzwoicie wielkie.

Wróćmy jednak do tej naszej tytułowej cebuli.

Koleżanka Martyna, która na dyplom przygotowała nową identyfikację do budującej się właśnie Pomorskiej Kolei Metropolitarnej, zrobiła naprawdę fantastyczny projekt. Byłam i jestem dalej pod wrażeniem ogromu pracy, który w to zadanie włożyła i niezwykle trafnych i świadomie podjętych decyzji projektowych, dzięki którym jej propozycja nowego imidżu PKM-ki wygląda tak dobrze. I nie znam absolutnie nikogo z naszej graficzno-projektowej branży, która zjechałaby ten projekt od góry do dołu (a już szczególnie bez jakiegokolwiek wykształcenia w tym kierunku bądź minimalnej wiedzy w temacie).

Ale na szczęście jest cebula!

Jak działa cebula?

  1. Cebula znajduje na wykopie (lub innym serwisie) coś, na czym się kompletnie nie zna.
  2. Wypowiada się w temacie niezwykle krytycznie.
  3. Dołączają się do niej inne cebule popierające jej zdanie.
  4. Robi się cebulowa zupa, w której coś gdzieś się utopiło.

A potem takie nie-cebule patrzą na to i zastanawiają się, skąd to się wszystko w ogóle wzięło.

Tu bym wrzuciła kilka cytatów, ale się powstrzymam 🙂

NO LUDZIE.

Czy krytykujesz swojego dentystę kiedy naprawi Ci zęby? Czy wytykasz palcami błędy elektrykowi, który zakłada Ci nową instalację? Czy przechwalasz się w cukierni, że robisz lepsze ciasto śmietanowe i, że znasz się lepiej na tym fachu, bo wiesz jak się używa miksera? Bo szczerze mówiąc, jak to wszystko czytam, to tak to właśnie z mojej perspektywy wygląda.

Zatrzymaj się na chwilę, zrzuć ten cebulowy płaszcz nieustannego niezadowolenia i krytyki. Nie musisz być cebulą. Nie tą polską, zgorzkniałą, zamkniętą w swoim małym światku. Chciałbyś kiedyś stanąć w ogniu tak bezsensownej krytyki? Jasne, że nie. Bo jest przecież coś, na czym się dobrze znasz i jesteś ekspertem w jakiejś dziedzinie, w której nie masz sobie równych. I tak, śmiałbyś się z tych cebulastych wypowiedzi w Twoim kierunku, ale wszystkie utknęły by Ci w pamięci. Wcale nie ze względu na ich treść, ale na ilość. Bo byś się w nich utopił. Gwarantuję.

Natomiast co do PKM-ki i samej Martyny, nie zdziwię się jeśli projekt oraz sama autorka zostaną dostrzeżone zagranicą. Nie zdziwię też, jeśli Martyna zrobi międzynarodową karierę i będzie jedną z najbardziej znanych polskich projektantek, które jak zwykle to w naszym kraju bywa – tutaj pozostanie niedoceniona i krytykowana. Bo tak. Dla zasady.
Życzę jej sukcesów. Niech robi swoje, a obieranie cebuli zostawi innym, bo to ewidentnie strata czasu. Ja trzymam kciuki, żeby wszystko jej się udawało 🙂

Ech… Życie byłoby piękne gdyby nie ta cebula. Aż płakać się chce 😉

PS. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak niezwykle sympatyczną i ogarniętą osobą jest Martyna prywatnie 🙂
PS2. Mam déjà vu. Gdańsk chyba nie lubi niczego nowego, bo na logo UG też się buntowali. Czyżbym mieszkała w zakamuflowanej stolicy cebulandii?

Meta