Czego nie nauczysz się na studiach, część 4

Podsumowując krótko kilka ostatnich części:

Skończone studia to nie koniec nauki, a prawdziwe życie jako grafik dopiero teraz się zacznie. Już wiesz, że musisz zadbać o swoje portfolio i zdecydować się gdzie i jak chcesz pracować. Wiesz, że musisz się uzbroić w cierpliwość, zacząć działać regularnie i terminowo. Oraz przede wszystkim, co najważniejsze, musisz wytrwale dążyć do upragnionego celu.

Na co jeszcze więc zwrócić uwagę zaraz po dzielnej obronie własnego dyplomu? Już piszę.

1. Skup się i nie narzekaj!

Chociaż w zasadzie, jeśli skupisz się na swoim rozwoju w 100% (albo przynajmniej w 80% ;)), to czasu na narzekanie nie znajdziesz.

Kiedy patrzę na wszystkich nowo-upieczonych grafików i widzę jak narzekają o tym jak jest w tym kraju źle i niedobrze, to czasami śmieję się pod nosem. Chwilę później przypominam sobie jednak, że ze mną nie było inaczej. I póki narzekałam – było źle. Gdy tylko skończyłam, nagle los zaczął mi sprzyjać. Powolutku, w miarę czasu było coraz lepiej. I choć wydaje się to trochę dziwne z logicznego punktu widzenia, tak to właśnie działa.

Przede wszystkim warto więc zadać sobie pytanie: 
DLACZEGO WŁAŚCIWIE NARZEKAM?
Bo nie mogę znaleźć pracy?
Nic dziwnego, pierwszy raz to robisz. A na studiach raczej nikt Cię tego nie nauczył.
Bo nikt mnie nie docenia?
Z dorobkiem studenta, ciężko żeby ktoś cię cenił jak wielkiego dizajnera. Ale przecież masz potencjał. 🙂
Bo klienci mi nie płacą?
Może robisz coś nie tak? Może warto przeczytać kilka książek o tym, jak skutecznie sprzedawać i negocjować, albo pójść na jakieś szkolenie?
Bo nikt się nie zna na sztuce dizajnu?
Trudno, żeby się wszyscy znali, skoro nie uczą tego w szkołach, a średni poziom IQ spada z roku na rok.

itd. itd.

Na każdy Twój argument znajdzie się odpowiedź. W końcu uświadomisz sobie fakt, że to nie Twoja wina, że jest źle – po prostu za mało jeszcze wiesz. Dlatego skup się i pogłębiaj swoją wiedzę. Wszystko zacznie się układać, obiecuję.

True story: Ja osobiście narzekanie ograniczyłam do minimum. Jeśli coś mnie zaczyna wkurzać, to szukam logicznego powodu dlaczego tak się dzieje i skupiam się na rozwiązaniu. Czasami wpadają wtedy do głowy niesamowite pomysły. 🙂

2. Bądź ekspertem w jednej dziedzinie, ale znaj po trochu różnych rzeczy.

Jeśli mówimy już o skupieniu na własnym rozwoju, warto zdecydować się już w tej chwili w czym tak naprawdę czujesz się najlepiej i co chcesz robić. Jeśli masz problem z określeniem mam dla Ciebie jedno proste ćwiczenie.

Rozluźnij się, zamknij oczy, wyobraź sobie siebie za 10-15 lat i opisz to co widzisz.*

*I nie, „jestem zajebistym grafikiem” to nie jest opis, co najwyżej mała etykietka pod obrazem.

Robisz branding dla wielkiej zagranicznej firmy? Zabawiasz towarzystwo na wielkiej wystawie swoich plakatów? Malujesz mural na Pałacu Kultury, bo zaprosił Cię sam premier? Może jesteś Art Directorem w Nowym Yorku i kierujesz zespołem dizajnerów? A może prowadzisz własne studio fotograficzne w swoim rodzinnym miasteczku i robisz zdjęcia wszystkim mieszkańcom, bo tak marzyłeś od dziecka?

Opisz to, co widzisz, najdokładniej jak się da. To naprawdę OGROMNA wskazówka dla Ciebie. Przeanalizuj ją i wyciągnij z niej wnioski. Będziesz wiedzieć, na czym musisz się skupić najbardziej (lub się dowiesz – wiadomo, uczymy się!) i jakie dodatkowe umiejętności będą Ci potrzebne, żeby to, co właśnie zobaczyłeś, mogło się urzeczywistnić. Proste?

True story: Jeśli nie uda się za te 10-15 lat, to i tak będziesz bliżej tego celu niż jesteś w tej chwili. Być może w którymś momencie Twoja wizja zacznie się zmieniać, to naturalne. Moje osobiste plany dosyć mocno rozciągnęły się w czasie z różnych powodów, ale i tak jestem zadowolona, że się ich trzymam i idę do przodu. Swoim tempem, ale zawsze coś. 😉

3. Praca to nie wyścig szczurów – trzeba sobie pomagać.

Studia to prawdziwy wyścig szczurów. Liczą się dobre projekty, wygrane w konkursach, dobre stopnie, stypendium. Pomaganie sobie nawzajem było zawsze raczej na uboczu. Jak już się komuś coś doradziło, to nieraz zdarzało się, że ten ktoś dzięki Twojej uwadze miał lepszą ocenę i czułeś się z tym dziwnie (jakby ktoś ukradł Twój pomysł – nie?). Krytykowanie innych było Twoim ulubionym zajęciem po godzinach, prawda? Teraz najwyższy czas skończyć z takim podejściem.

Każdy z nas zna się na trochę innych rzeczach. Swoją wiedzą warto się dzielić. I nie ważne czy to będzie szybkie kilka słów na temat projektu współpracownika, czy wyjaśnienie podstaw osobie zaczynającej swoją przygodę z grafiką. Nie jesteś guru dizajnu, ale też i inni nie są. Dlaczego więc nie uczyć się od siebie nawzajem? Przecież profesor już Cię za rękę nie poprowadzi. 🙂

Warto odstawić na bok swoja dumę i dać sobie pomóc. Może to być prośba o zwyczajną opinię na jakiś temat, może to być zapytanie o współpracę w realizacji jakiegoś większego projektu. Jeśli trafia Ci się wielkie zlecenie – to w sumie dlaczego nie zrobić go z kimś? Może Twój znajomy z utęsknieniem czeka na taką okazję? A Ty nie będziesz musiał się męczyć z zadaniem, z którym czujesz, że możesz sobie nie poradzić. Dogadacie się przecież!

Pamiętaj, wszyscy ludzie z branży mają jeden wspólny cel – żeby świat wyglądał ładniej! To nie czas na siedzenie z założonymi rękoma i zadartym nosem, lub, co gorsza, podrzucanie sobie nawzajem kłód pod nogi. Nie krytykuj – pomagaj.

True story: Już raz wzięłam na siebie zadanie ponad swoje siły. Żałuję, bo ciągnęło się przez to niemiłosiernie długo. I choć w końcu się udało, dobrze wiem, że byłoby o wiele szybciej i sprawniej, gdybym poprosiła kogoś o pomoc. Przynajmniej w tych kwestiach, które były dla mnie nowe, lub nie czułam się z byt pewnie. Życiowa nauczka, dzięki której teraz piszę to, co piszę. 😉

PS. Nowości w moim sklepiku! Zapraszam!

Meta